Family Matters

Początek jesieni 600

Okolice 16. Żniw, rok 600

O świcie, po zakończeniu modlitw o odpowiednie do podróży zaklęcia. Zebrani w świątyni Zilchusa, Darius, Morgana, Reinam i Bertrand, przechodzą przez utworzony przez tego ostatniego portal, wprost do ciemnej jak dusza grzesznika i mroźnej krasnoludzkiej twierdzy

Natan zostaje w Twardym Zębie, Bertrand nie mówiąc o tym nikomu, postanawia, że jak tylko znajdzie chwilę wolnego czasu, musi go zbadać.

Krasnoludzka twierdza, sprawia wrażenie zupełnie opustoszałej. W ciemnym wielkim korytarzu nie słychać niczego poza wyciem mroźnego wichru, który nawiał tutaj mnóstwo śniegu. Bohaterowie brnąc w nim po kolana udają się wgłąb. Prowadzi Darius oświetlając wszystkim drogę za pomocą swojego magicznego świecącego kryształu.

Mijają minuty. Nadzieję na to, że są tutaj wciąż jakieś krasnoludy, o ile w kimkolwiek wciąż pozostały, bledną z każdą chwilą. W tym momencie słychać mrożący krew w żyłach krzyk…

Nikt nie jest zachwycony, że w ten właśnie sposób okazuje się, że w podziemiu jest (albo był) ktoś żywy, jednak to nieistotne. W śmiałkach szybko zaczyna krążyć bohaterska krew i biegiem rzucają się w kierunku, z którego dobiegał głos. Po jakimś czasie zauważają czerwoną łunę światła znikającą za załomem jednego z korytarzy. Wietrząc niebezpieczeństwo, zwalniają i zaczynają się skradać, podążając śladem źródła światła.

Po jakimś czasie gubią jednak ślad. Kiedy przystają i naradzają się co czynić dalej, nagle zostają otoczeni. Sytuacja nie wygląda ciekawie, gdy grupa kilkunastu kusz w rozedrganych dłoniach krasnoludów mierzy zewsząd do czterech skupionych postaci. Jednak Bertrand Czarne Ostrze nie traci zimnej krwi, prosi swojego Zilchus o dar języków, a następnie po krasnoludzku przekonuje gospodarzy, że nie powinni strzelać. Niestety nie jest mu dane w spokoju prowadzić rozmowy, ponieważ rozmowę przerywa głośny ryk dobiegający z jednego z korytarzy. W tym momencie krasnoludy znikają równie szybko jak się pojawiły.

Mająca doświadczenie w zabijaniu 600-letnich smoków grupa, postanawia przyjrzeć się temu co spowodowało taką panikę wśród brodatego ludu. Niewidzialny Reinam rusza w odpowiednim kierunku, aby po chwili wrócić z informacją, że po twierdzy grasuje wielki płonący demon…

Mimo świadomości, że zwycięstwo jest niemal niemożliwe, grupa postanawia stawić czoła piekielnemu pomiotowi. Niestety. Mimo użycia potężnych zaklęć, nie wiele udaje się wskórać. Magia, która dotychczas nigdy nie zawiodła, tym razem napotkała barierę nie do przebicia. Szczęśliwie jednak, bohaterowie wyszli z całej przygody bez szwanku, uciekając przez otwarty pośpiesznie portal do bezpiecznego Twardego Zębu. Nieco zdyszani, przybici i osmaleni żarem bijącym z piekielnej istoty, przy wieczerzy ustalili, że na zmaganie się z demonami przyjdzie jeszcze czas (jak Gar upomni się o swoje), tymczasem warto by się zająć badaniem powodów “bliźniaczych kataklizmów”, które dotknęły ostatnio sąsiednią domenę Kordokus.

Okolice 15. Żniw, rok 600

Bertrand podczas posiłku opowiada reszcie rodziny o swoich planach, na razie dość odległych ze względu na konieczność odbycia kilku ważnych rozmów z Catherine i Nigelem, dotyczących utworzenia portalu łączącego świątynię Zilchusa w Twardym Zębie ze świątynią Zilchusa w Tersten.

Poza tym zapowiada, że na zbliżające się święto zaplanował uroczystość religijną, podczas której powstaną trzy, obdarzone mocą święte relikwie: Nieokłamywalne Ucho Zilchusa, Wielojęzyczne Usta Zilchusa, Błogosławiąca Dłoń Zilchusa.

Każdą z nich opiekować się będzie grupa 50 najwierniejszych spośród wiernych Zilchusa, zwanych Zilchusianami. Każda z grup będzie podróżować po ziemiach domeny Twardy Ząb, od wsi do wsi, oraz od miasta do miasta błogosławiąc tym, którzy będą potrafili “docenić” błogosławieństwa Pana Gildii i Bogactwa.

Na koniec rozmowy przy stole pojawia się kwestia krasnoludzkiego piwa, które Reinam wraz z kapłanem obiecali Garowi Elfspitterowi jako część zapłaty. Darius snuje wizję sprowadzenia krasnoludów-browarników do Twardego Zębu i otwarcia własnego, wymarzonego browaru. Zapada decyzja, wyprawa następnego dnia rano.

Natan siedzi markotny, niewiele je. Rzuca tylko dwie idee bez specjalnego zaangażowania, a potem udaje się do swojej komnaty. Pojawia się przypuszczenie, że jest chory.

Comments

anaronduke MythThrazz

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.